Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji … odcinek 4

Odcinek 1 … Odcinek 2 … Odcinek 3 …   Jestem, przetrwałam, drugi zabieg bardzo mnie osłabił, przetoczono mi dwie jednostki krwi (dwa woreczki). W sumie po otwarciu brzucha, nadal nie było wiadomo skąd się wzięło, to moje nagłe pogorszenie. Po pierwszym zabiegu dostałam bardzo silne antybiotyki dożylnie, żeby wykluczyć jakąś infekcję wirusową, która mogłaby być niebezpieczna dla mnie po przebytej operacji. Okazało się, że … Czytaj dalej Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji … odcinek 4

Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji – odcinek 3

Tak póki co, z bieżących spraw. Zabieg miałam wyznaczony na 27 kwietnia, ale odwołałam go.  Byłam konsultowana z kilkoma lekarzami, od których słyszałam jedno: w pani przypadku, po tym, co pani przeszła i z tymi dodatkowymi obciążeniami organizmu, jakie pani posiada, jest bardzo duże ryzyko poważnych powikłań (daruję Wam szczegółów), a nawet śmierci. Teraz pani chodzi i coraz lepiej się czuje, a po zabiegu najprawdopodobniej … Czytaj dalej Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji – odcinek 3

Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji … odcinek 2

Święta, święta i po świętach. Czas przelatuje nam między palcami szybko i nieubłaganie. A ja znów siedzę i pisząc wspominam ten ostatni feralny pobyt nad morzem. Pierwszą część już mam za sobą, a jeżeli ktoś nie czytał to zachęcam … odcinek I A teraz ZAPRASZAM na odcinek 2 … Brzuch cały czas mnie bolał, przez co droga strasznie mi się dłużyła. Panowie z karetki transportowej jechali co … Czytaj dalej Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji … odcinek 2

Ostatniego dnia, tych pamiętnych wakacji…

Tak na marginesie chciałam Was poinformować, że zabieg miał być 8 marca, ale z powodu grypy jaka mnie dopadła, został przełożony i odbędzie się już po Świętach Wielkanocnych. W dalszym ciągu przyjmuję od Was wszelaką dobrą energię, która umacnia mnie coraz bardziej w przekonaniu, że wszystko na pewno się uda 🙂 Tym wpisem rozpocznę moją historię, o tym co mnie spotkało nad morzem, byście mogli … Czytaj dalej Ostatniego dnia, tych pamiętnych wakacji…

Czarna dziura – szpitala ciąg dalszy.

Witajcie ponownie ze środka szpitalnych murów. Sprawy mają się nijak. Ogólnie czuję się lepiej. Jem, sił mi przybywa, na reszcie przypomniałam sobie do czego słuźą nogi. Z chodzikiem pokonuję niewielkie dystansy niczym maluch, który stawia pierwsze kroki. Wszystko byłoby dobrze ale …. no właśnie zawsze musi być jakieś ALE….
Mianowicie mnie coś zawsze musi dolegać, więc od kilku dni zmagam się z dokuczliwą i bolesną kolką prawej strony brzucha. Doktorzy robili USG i nic groźnego nie stwierdzili. Podejrzewali woreczek żółciowy, lecz jednak wygląda na to, że jest w porządku. No cóż brzuch boli. Ranę mi leczą dość mozolnie. W tym tygodniu minie miesiąc jak jestem w Krakowie plus miesiąc w nadmorskim szpitalu daje 2 miesiace pobytu w szpitalu non stop. Powiem Wam, że moja cierpliwość sięgła zenitu. Psychika wysiada i mam ochotę nauczyć się latać z okna 😦 Lekarze nie umieją się określić ile to jeszcze potrwa. Czasami to sobie myślę, czy ja w ogóle wrócę jeszcze do domu. Kończą mi się siły, cierpliwość i nadzieja. Póki co staram się nie zwariować.
To by było na tyle z neewsów.
Do kolejnego razu. Pozdrawiam Was i ściskam Czytaj dalej „Czarna dziura – szpitala ciąg dalszy.”

Koszmarów ciąg dalszy.

Kochani jest mi niezmiernie miło i jestem Wam wszystkim wdzięczna z całego serca za wsparcie za modlitwy. Proszę jednak o jeszcze. Sprawy przedstawiają się u mnie następująco. Z czwartku na piątek lekarze zdecydowali o przewiezieniu mnie do Krakowa do domu. Jechałam jakieś 7 godzin. Niestety w czasie podróży mój stan bardzo się pogorszył. Dostałam bardzo wysoką gorączkę i zatrzymała mi się stomia. Tuż po przyjeździe … Czytaj dalej Koszmarów ciąg dalszy.

Powrót zza światów …

Moi kochani witam Was wszystkich, mogę śmiało powiedzieć zza światów. Z całego serca chciałam wszystkim i każdemu z osobna podziękować za pamięć, wsparcie i modlitwy.Bardzo mi jest miło wiedzieć, że jest tyle dobrych duszyczek, które jednak obchodzi mój los 🙂 i to mnie właśnie trzyma przy życiu i motywuje do walki. Staram się ze wszystkich sił zbierać do kupy żeby móc wreszcie po 6 tygodniach … Czytaj dalej Powrót zza światów …