Tea or Coffee?

A więc, co ja to chciałam? … aha, już wiem. Jako że dziś jest to nasze urocze Święto kiedy wszystko nam wolno 😉 no tak, trochę się zagalopowałam.
Moje Drogie Kobietki chciałam Wam życzyć abyście zawsze miały powody do radości, byście jak najwięcej się uśmiechały,  były wiecznie szczęśliwe i zdrowe, a co najważniejsze by każda z Was miała przy swoim boku tego jedynego i wyjątkowego „tulipana”   😉 

A tu coś na wesoło dla Was 🙂
https://youtu.be/YdD9JZZ9fHU

 

Życzenia złożyłam, a więc mogę przejść do meritum 😉
Ciekawa jestem, co bardziej lubicie, herbatę, czy kawę?

Jakiś czas temu w radiu słyszałam dość ciekawy wywiad z pewną panią doktor dotyczący kofeiny. I co się okazało? Mianowicie, ciężko jest przekroczyć jej bezpieczną dawkę, pani dr mówiła, że trzeba by było wypić co najmniej 60 kaw dziennie by naprawdę sobie zaszkodzić. Niewielkie dawki kofeiny są nawet wskazane. Wszak pobudzają nasze szare komórki do myślenia i podobnie jak korzeń żeń szenia dodają energii. Kofeinę można też znaleźć w niektórych suplementach diety.
Zapewne wiecie też, że czarna herbata również zawiera w sobie kofeinę i to wcale nie tak mało jakby nam się mogło wydawać.

Z własnych obserwacji, czy też z autopsji wiemy, że są osoby, które piją po kilka kaw dziennie i takie, które piją dużo herbaty.
Ja osobiście zaliczam się do grupy herbaciarzy. Lubię wszelkie owocowe i ziołowe, sypane i ekspresowe, zwykłą czarną herbatę piję na ogół raz dziennie. Jako, że przy cukrzycy, którą mam, w zasadzie soki nie są wskazane, bo podnoszą glukozę we krwi (zwłaszcza te naturalne), za wodą mineralną też niespecjalnie nie przepadam, więc pozostaje ów Napój Bogów 😉
Czasem się nawet śmieję, że w moich żyłach płynie angielska krew, bo zapewne słyszeliście, że Anglicy mają taki swój popołudniowy rytuał picia herbaty zwany „five o’clock” (piąta godzina).
Raz pamiętam jak będąc na weselu kuzynki często prosiłam kelnera o herbatę, bo wiecie jak to jest, same soki i te gazowane napoje, to niestety nie dla mnie. Uprzejmy pan donosił co chwilę filiżanka za filiżanką, aż w końcu po jakimś czasie postawił na stole z zimną płytą podgrzewacz z wodą i herbatę ekspresową oraz kawę do parzenia. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo w sumie mógł tak od razu zrobić, tylko biedaczysko pewnie nie miał pojęcia, że przyjdzie taka jedna herbaciara i go gonić będzie tam i z powrotem 😉

Co do kawy? Hmm … piję, a w zasadzie bardziej mleko z kawą i tylko rozpuszczalną 😉
Bardzo lubię kawę zbożową w ekspresowych torebeczkach firmy Anatol oraz Inkę.
Z rozpuszczalnych najbardziej mi smakuje Tchibo Gold Selection Crema.  Nie żebym reklamowała tę firmę, ale faktycznie jest dobra, ma taki delikatny smak, podobny do tych zbożowych, bo jakoś nie podchodzą mi te wszystkie kawy o intensywnym smaku.
Nie piję wcale parzonej, ani żadnych espresso itp., bo bardzo się po nich źle czuję.
Rozpuszczalna musi być słaba max. z jednej łyżeczki i mniejsze pół szklanki wody, a reszta mleka.
Lata temu, gdy byłam jeszcze agentką ubezpieczeniową, pojechałam do klienta ponieważ miałam ubezpieczyć dom i samochód. Jako poczęstunek dostałam kawę espresso właśnie, a że głupio było odmówić, więc wypiłam ją. No powiem Wam, że tą kawę czułam potem jeszcze długo, a po powrocie do domu miałam takie mdłości, że jakiś czas spędziłam w ubikacji na obejmowaniu kibelka 🙂 Odtąd w 100% utwierdziłam się w przekonaniu, że prawdziwa kawa nie jest dla mnie, ale wcale mnie to nie martwi, bo lubię te swoje lury jak niektórzy to określają.

Latem natomiast lubię taką mrożoną, często ją robię.
Do takiego większego dzbanka na sok wsypuję 4 kopiate łyżeczki kawy rozpuszczalnej i zalewam niewielką ilością wrzątku, tak żeby się dobrze rozpuściła, następnie wlewam kilka łyżeczek specjalnego likieru do kawy (można go kupić w sklepach Tchibo, są różne smaki) i wlewam litr zimnego mleka 3,2%, mieszam i na końcu dodaję pokruszony lód.
Pyszota 😉

Nie jestem smakoszką kawy, więc i nie zachwycam się tymi wszystkimi ekspresami.
Moja mama posiada takowy, dostała ode mnie i siostry kiedyś tam na imieniny. W zasadzie stoi nieużywany, bo jak mam w nim zrobić swoją ulubioną kawę latte, to ciśnienie zamiast w mleku podnosi się mi 🙂 Wbrew pozorom wcale nie jest to takie proste, jak pokazują reklamy, czy producenci. Przestudiowałyśmy z siostrą instrukcję, obejrzałyśmy dołączoną płytkę i za cholerę nie udało nam się idealnie spienić tego mleka, a potem połączyć pięknie w jedną całość. Doszłyśmy do wniosku, że baristki z nas są raczej marne.
Fascynacja ekspresem minęła równie szybko jak się pojawiła, a na horyzoncie ukazało  się coś, co go całkowicie wyparło swoją prostotą i niezawodnością 🙂

cof

Ta, dam 🙂  Przedstawiam Wam uniwersalny i niezastąpiony spieniacz do mleka 🙂
Ko by przypuszczał, takie proste urządzenie, ot zwykłe wiertełko, śmigiełko, zwał jak zwał, a w krótką chwilę może wyczarować pyszną latte.
To cudo dostałam jakiś czas temu na imieniny i odtąd moje życie się zmieniło na lepsze.
Coś w tym musi być, bo jak jest jakaś imprezka, czy koleżanki przyjdą z wizytą, to mówią: „poproszę tą Twoją pyszną kawkę”, od razu wiadomo o co chodzi. Nie żebym się chwaliła, bo obsługa tego urządzenia jest bardzo prosta i w zasadzie każdy/a posiadacz/ka w lot pojmuje o co chodzi, ale to miło usłyszeć od kogoś, że nasze starania są doceniane 😉

Każdy zapewne ma swój sposób przyrządzania, owiany pewną tajemnicą, a ja Wam zdradzę swój sekret wykonania latte.
Do garnuszka najlepiej takiego z dzióbkiem, by potem dobrze się ją nalewało do szklanki, wsypuję kawę rozpuszczalną. Ilość wedle uznania, w zależności od tego jak mocną lubicie. Następnie zalewam ją wrzątkiem, a w między czasie przygotowuję pół szklanki zimnego mleka i grzeję w mikrofali przez minutę. Mleko musi być chłodniejsze od kawy, nie może być gorące, bo inaczej wlana kawa się nie oddzieli. Do takiego zagrzanego mleka wlewam 3 łyżeczki likieru bezalkoholowego, a jeśli ktoś ma ochotę, to może dodać  alkoholowy np. jajokoniak (jak ja to nazywam 🙂 ) i owym wiertełkiem mieszam chwilkę, tak około 40 sekund. Jak mleko się ubije, wlewam powoli kawę z garnuszka, bokiem po ściance, ilość też wedle uznania. Po wierzchu na ubitą pianę sypię posypką o smaku cynamonowym i gotowe. Mmm ……. delicious 🙂

20171030_162352kopia

Chyba nieźle mi to wyszło? Czasem uda mi się zrobić 3 kolory, ale kawa musi być zdecydowanie dużo mocniejsza.

A wy macie jakieś swoje przepisy na dobrą herbatę bądź kawę? Podzielcie się, chętnie wypróbuję 😉

Reklamy

50 uwag do wpisu “Tea or Coffee?

  1. Ja Gabuniu tak po równo i kawę i herbatę. Po 3 filiżanki każdego dnia. Nie mam specjalnych rytuałów parzenia kawy czy herbaty.
    Fajnie Ci to wyszło. Taką kawę czasami wypiję w kawiarence latem na deptaku. Pozdrawiam Gabuniu. 🙂 .

    Polubione przez 1 osoba

    1. A u mnie jest właśnie ten problem, że w kawiarni kawa latte ma ten intensywny zapach, który mnie drażni i do tego jest zdecydowanie mocniejsza niż tą, którą ja piję, więc w kawiarni najczęściej zamawiam koktajl owocowy lub czekoladę do picia 😉

      Pozdrawiam serdecznie Tereniu

      Polubione przez 1 osoba

  2. Przez 40 lat pijałam tylko kawę z fusami, ale wątroba zaczęła dawać znaki, że nie toleruje. Nie uznawałam natomiast kaw rozpuszczalnych, bo były dla mnie gorzkie nawet po osłodzeniu. Od dwóch lat nie słodzę kawy i herbaty, więc wydawać by się mogło, że rozpuszczalna w ogóle nie będzie tolerowana. Jednak na Gwiazdkę 2016 dostałam słoiczek kawy rozpuszczalnej, która bardzo mi zasmakowała. Teraz pijam codziennie kawę „sypaną”, a rozpuszczalną tylko wtedy gdy tej właściwej zabraknie. Z herbat pijam Liptona ale tylko przy posiłkach. Nie mam cierpliwości, więc rytuały przyrządzania w szczególny sposób kawy czy herbaty, nie wchodzą w rachubę. Nie posiadam ekspresu, czy pokazanego przez Ciebie mieszadełka(nie miał kto mi go sprezentować), goście u mnie nie bywają, więc picie kawy należy zaliczyć do czynności rutynowych, a nie przyjemnościowych.Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Znam osoby, które pomimo wieku i dolegliwości sercowych, czy trawiennych nie potrafią zrezygnować z fusiastej kawy. Mój tata nie powinien jej pić, a pomimo to jest uparty, więc gdy my mu ją robimy, to zawsze trochę słabszą.
      Ja też za często nie mam specjalnie jakichś gości, ale mama i siostra mieszkają niedaleko mnie więc się spotykamy i wtedy pijemy naszą dobrą kawkę, a i syn ze swoją dziewczyną też lubią, więc sobie robią i świetnie im to wychodzi 😉
      Powiem Ci Iwonko, że niespecjalnie lubię zajęcia w kuchni, ale takie przyrządzanie kawy, czy herbaty jest fajne, zwłaszcza, gdy ktoś to docenia i mu smakuje, zastanawiałam się nawet nad kursem baristyki, siedzę w domu, nie pracuję, to może bym połączyła przyjemne z pożytecznym 🙂 No nic pomyślimy, zobaczymy.

      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

    1. E coś Ty jaki tam fachowy 😉 Spróbuj koniecznie, dobre są takie różne herbatki. Lubię miętę i zieloną, na trawienie, owocowe i w ogóle wiele innych. W domu mam kilka rodzai bo lubię sobie tak urozmaicać w ciągu dnia 🙂

      Polubienie

      1. Może jeszcze z cytryną ja wypiję. Dziś jestem po swojej kawusi i potem sączę tylko wodę. Wody wypijam sporo w ciągu dnia. Lubię kawę u Córki z tej maszyny magicznej – taka z pianką wychodzi. 😀

        Polubione przez 1 osoba

      2. No to mi też taka z pianką wychodzi 😉 Spróbuj sobie, jest herbata ekspresowa zielona z cytryną, albo limonką, bardzo dobra, a wiesz, że cytrynę wyciska się do zimnych napoi i herbaty? Bo w gorącym traci całe swoje właściwości Witaminy C

        Polubienie

  3. Tak „smacznie ” opisałaś rytuał przyrządzania kawy ,że wpraszam się do Ciebie na podwieczorek.Mam spieniacz do mleka ,ale leży nieużywany.Może czas zacząc go używać ,aby nie zardzewiał.
    Lubię kawę poranną ,w ciągu dnia piję rzadziej chyba że do towarzystwa.
    A najlepiej lubię ,jak mi kto poda „pod nos” kawkę czy herbatkę.Hi ,hi.
    Przeczytałam Twoje prawie wszystkie posty.Wzruszyły i rozczuliły mnie te o zwierzętach.Ja bardzo lubię psy ,ale mieszkając w bloku na IIIp nie bardzo sobie mogę sobie na to pozwolić.Ale lubię głaskać cudze.
    A posty o kłopotach ze zdrowiem czytałam po kilka razy i utwierdzały mnie one w przekonaniu ,że człowiek może wytrzymać wszystko ,aż po kres.
    Gabuniu ,życzę Ci zdrowia ,zdrowia i jeszcze raz zdrowia.
    Pisz częściej bo wspaniale to robisz.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo Ci dziękuję Livio za ciepłe słowa. Na kawkę zapraszam bardzo chętnie, a z tego co wspominałaś masz chyba niedaleko 😉
      Mieszadełko koniecznie zacznij używać, bo zobaczysz jaka to frajda jak zacznie coś z tego wychodzić 😉
      Kochamy zwierzaki, ale mąż się czasem wkurza, bo to on odkurza i myje podłogi, gdy nasza sunia naniesie błota, i piachu, a do tego strasznie się leni, więc mamy trochę rozrywki z nią 🙂 Jednak jest naszym oczkiem w głowie i traktujemy ja jak córcię 🙂

      Również życzę Ci dużo zdrowia i siły, jestem myślami z Tobą i przesyłam Ci dobrą energię.
      Ściskam ciepło 🙂

      Polubienie

    1. Kawy z koniaczkiem nie piłam, ale herbatę z rumem tak i faktycznie jest smaczna 🙂 Przypuszczam boja, że jakbym sobie tak strzeliła i to i to, wówczas obiadek musiałby poczekać, aż mąż wróci z pracy i sobie ugotuje 😀

      Polubienie

    2. herbatka z prądem była jak znalazł na ostatnie mrozy.
      jestem herbaciarą. nie wyobrażam sobie, by nie zacząć dnia od kubka herbaty z cytryną (nie słodzę). a po godzinach – szczególnie teraz, kiedy jeszcze chłodno za oknem, a sezon grypowy w pełni – nie żałuję sobie kolejnych herbat: z cytryną, z miodem, pomarańczą i imbirem.
      z kawy lubię tylko jej zapach 😉 zwłaszcza świeżo mielonej/palonej.

      Polubione przez 1 osoba

      1. oo to ja też lubię zapach świeżo mielonej kawy chociaż nie piję takiej.
        Do herbat nie dodaję miodu, bo moja cukrzyca się potem buntuje, a wiesz, że jak wciśniesz cytrynę do gorącej herbaty to ona wtedy traci całą swoją witaminę C?

        Polubienie

      2. Całkiem możliwe, ja czytałam i słyszałam, że napój musi być chłodny, o miodzie natomiast nic nie słyszałam, sama go czasem dodaję do gorącej herbaty lub mleka 🙂

        Polubienie

  4. Piękne życzenia, przytulam z radością.
    W temacie kawy to ja tak pół na pół – czyli średnio dwie kawy ale czarne i najlepiej z expresu, nabyłam niedawno ciśnieniowy.
    Staram się pić mało czarnej herbaty, raczej ziołowe lub owocowe, bo czarna bardzo wysusza, jeśli już to zamiast kawy.
    Do kawy obowiązkowo coś słodkiego…lub likier czy tez naleweczka dla zdrowotności zimą.

    Polubione przez 1 osoba

    1. A przytulaj Droga Asiu ile tylko chcesz 🙂
      Ja też rzadko piję czarną herbatę co najwyżej raz góra dwa dziennie, a tak to podobnie jak Ty ziołowe i owocowe.
      Do kawki też koniecznie ciacho musi być, natomiast likierek z alkoholem wlewam czasem do kawy, lubię kokosowy 🙂

      Polubienie

  5. Aga przekonalas mnie aby odkurzyc moje mieszadelko. Rzucilam je w kąt kiedy nie wychodził mi oczekiwany efekt. Zawsze mleko mialam albo zimne albo gorące i może dlatego wychodzila kiszka. Jutro spróbuje Twojego sposobu i nie omieszkam się pochwalić jak wyjdzie.
    Pozdrawiam Cię Aga

    Polubione przez 1 osoba

      1. o szkoda, a ja tu czekam i czekam na relacje, bo bardzo ciekawa jestem, jak Ci poszło, to wobec tego daj znać jak Cię najdzie ochota na taką kawkę 😉 to tylko 5-10 minut i gotowe 😉

        Polubienie

  6. Dzięki Gabuniu za życzenia … jednak za osobistego Tulipana podziękuję, gdyż pamiętam wyczyny bohatera serialu o takim tytule 🙂
    Co do wspomnianych używek… bez kawy i herbaty mogłabym przeżyć, ale litr mleka wypijam każdego dnia… nawet kanapki z mięsem popijam mlekiem 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak myślałam, że ktoś wspomni o serialowym tulipanie, ale spokojnie Cons, nie życzyłabym Wam przecież aż tak źle 😉 Miałam na myśli te dobre tulipanki, takie kolorowe i piękne 🙂
      Też lubię mleko, ale podnosi mi cukier we krwi, więc co najwyżej mogłaby to być szklanka na dzień 😉
      A swoją drogą musisz mieć naprawdę silny żołądek, że mięso popijasz mlekiem, ja muszę uważać.

      Polubienie

  7. Witaj Gabuniu, ja podobnie jak Ty uwielbiam herbaty, a od czasu do czasu pijam kawkę , tylko ,że czarną i parzoną. A wiesz mieszkając teraz w Anglii i spotykając się z Angielkami jestem częstowana BAWARKĄ, tak to ich narodowy przysmak i były bardzo zaskoczone jak im powiedziałam ,że u nas to taką herbatkę piją panie świeżo po porodzie na lepszą laktację. W tamtym roku dostałam od moich synów mix herbat fusiastych na dzień matki, a ponieważ wypada on tutaj za 2dni to mam nadzieję ,że też je dostanę. Nie wiem czy w Polsce mozna je kupić , ale oni zamawiali on-line, firma nazywa się Vahdam, polecam, może znajdziesz. A takie mieszadełko do kawy kupiłam w ikei, gdyż moje młodsze Dziecię lubi sobie od czasu do czasu wypić piankę z odrobiną kawy,świetna rzecz, tylko baterie trzeba zmieniać i miksujemy. A do czarnej herbatki polecam syrop z mniszka. Już za niedługo zaczną kwitnąć, więc trzeba będzie rozpocząć mniszkowe żniwa. Życzę Ci dobrej nocy w obłokach kawowo-herbacianych.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bawarkę też bardzo lubię, a to, że powinny ją pić kobiety po porodzie, by pobudzić laktację to mit. Wygląda to mniej więcej tak, jakby krowie dawać mleko do picia, by miała więcej swojego 😉

      Jakiś czas temu dostałam na imieniny takie sypkie herbatki do parzenia z małym siteczkiem, były smaczne, u nas w galeriach są takie lepsze sklepy z herbatami i można tam kupić faktycznie różne cudeńka 🙂
      Moja teściowa robi syrop z mniszka, jakoś tak zbiera się podobno główki i gotuje, czy parzy, mówiła mi kiedyś, ale nie pamiętam dokładnie. Wcześniej zawsze myślałam, że to jest chwast trujący, a jego gorzki smak upewniał mnie w tym przekonaniu.

      Pozdrawiam Cię serdecznie Edytko 🙂

      Polubienie

      1. Dzień dobry, faktycznie jest trochę zabawy przy zbieraniu i czyszczeniu mniszka , ale syrop wychodzi pyszny. A dawno temu młode liście mniszka moja mama jadła jako sałatkę, wg zaleceń jakiegoś doktora, i dużo lepiej się czuła. No cóż wracamy do starych babcinych przepisów na wszystko. A ja do dziś czuję smak zaparzanej przez babcię kawy Turek i podawanej z mlekiem, pycha.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Też pamiętam tą kawę, to chyba dlatego tak lubię teraz zbożową ekspresową z takiej firmy Anatol. A liście z mniszka musiały być gorzkie, nie wiem, czy dałabym rade je tak zjeść na surowo. Cywilizacja podarowała nam teraz takie choroby, że obawiam się iż babcine sposoby już tak nie pomagają jak dawniej.

        Polubienie

    1. Wow, to w ogóle niesamowite, że Ty zasypiasz po kawie. Ja kiedyś wypiłam szklankę pepsi przed snem i pół nocy się męczyłam, żeby usnąć 🙂
      Człowiek jak się uzależni od kofeiny, to faktycznie organizm może potem się mocno dopominać.
      Też lubię bawarkę i herbatkę z limonką i z pomarańczą. Kiedyś piłam taką pyszną ze suszonych owoców egzotycznych, do dziś pamiętam jej smak. Niestety szukałam i już nie mogłam trafić na taką samą herbatę.

      Polubienie

  8. Dziękuję za życzenia. Jeśli chodzi o kawę, to sam zapach już podnosi na duchu. Herbat nie tolerują moje jelita. Ta twoja trójbarwna kawa robi wrażenie.
    Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. O to ciekawe, a ja bym powiedziała, że po kawie można mieć dolegliwości żołądkowe, bo ogólnie jest mocna. Mój tata, gdy miał wrzody na żołądku nie dał rady jej pić, bo było mu niedobrze i bolał go żołądek.
      A z herbat próbowałaś takie na trawienie? Mięta, koperek, zielona, one dobrze działają na jelita 🙂

      Polubienie

  9. Do niedawna piłam głównie zielona herbatę liściastą. Bez cukru i innych dodatków. A jeśli herbatę czarną, to z liptona i słodziłam miodem.

    W temacie kawy był to rozwój, na początku piłam tylko dla towarzystwa, ale czasami źle się po niej czułam, bardzo pełna. I zajęło mi trochę czasu zauważenie, że tak kiepsko działa na mnie mleko w tej kawie. Przestałam praktycznie pić latte, rzadko piję cappuccino. Ale cały czas mówię o kawie prawdziwej. Sztucznych kaw nie tykam. Lubię od czasu do czasu kawę zbożową. Natomiast obecnie mój miły pije dużo prawdziwej kawy, którą sam mieli a potem trzyma w lodówce. Zaczęłam więc pić taką dość mocną kawę. Gdy jestem w kawiarniach zawsze zamawiam americanę bez mleka. A ostatnio posmakowała mi czysta kawa z aeropressu, którą zaserwowała nam pewna fajna kawiarnia w Jeleniej Górze. Żadnych dziwnych urządzeń do kawy nie mamy w domu, zwykła kawiarka ciśnieniowa wystarczy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No widzisz jak to jest, Ty nie tolerujesz mleka, a ja tego rodzaju kawy, którą pijesz. Jak widać każdy ma swój sposób i upodobania, a czasem nasze dolegliwości nie pozwalają nam pić to co byśmy chcieli. picia. Mieszadełko jest natomiast dla mnie świetnym rozwiązaniem, bo z tymi ekspresami różnie bywa, a raczej ze spieniaczami, które potrafią się buntować 🙂

      Polubienie

  10. Nadrabiam wizyty na ulubionych blogach, zatem dopiero teraz, długo po święcie kobiet tu do Ciebie przybiegłam. Dziękuję za życzenia i Tobie, choć spóźniona, również wszystkiego najpiękniejszego życzę.
    Przepis przepysznie i wygląda i „się czyta”, zatem spróbuję na pewno.
    Sama nie wyobrażam sobie poranka bez kawy, inaczej nie funkcjonuję 😉 Zatem rano kawa, potem herbata. I ta czarna i czasem zielona.
    A co do Twojej przygody z mocną kawą, to przypomniała mi się wycieczka do Grecji. Byliśmy właśnie na targu, gdy rozpętała się burza. Uciekając wąskimi uliczkami trafiliśmy do „nieturystycznej” części miasteczka, a tam do prawdziwej greckiej nieturystycznej kawiarni. Po raz pierwszy i ostatni (?) piłam tak przepyszną i niesamowicie mocną kawę. Serce łomotało mi jeszcze długo, takiego „kopa” energetycznego dostało 😉
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nic się nie dzieje moja Droga, cieszę się, że mnie odwiedziłaś 🙂 sama mam zaległości i tak biegam po moich zaprzyjaźnionych blogach, bo wpisy szybko nowe się rodzą 🙂
      O parrafrazo, Grecja, nieturystyczne uliczki i kawiarenka, brzmi tak magicznie i egzotycznie. Dobrze, że po tej kawie szalało Ci tylko serducho, bo szalejący żołądek, czy wątroba to dopiero hardcore jest 🙂
      Nie byliśmy jeszcze w Grecji, ale myślimy intensywnie by się wybrać, tylko raczej w grę wchodziłyby Wyspy 🙂
      A Wy w jakim regionie byliście?

      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  11. W zasadzie piję wszystko co jest mokre, a jeszcze lepiej jak pływają procenty. Natomiast jak mam więcej czasu i chęć na coś super to moja filiżanka kawy wymaga ok. 2 godz. czasu. Składniki to: goździki, cynamon, mleko zagęszczone, kawa zbożowa (nie parzę na wodzie), kawa w ziarnkach, cukier biały palony, mleczko kokosowe, masło kakaowe, wiórki czekolady, likier albo rum, oraz sól i cukier brązowy do smaku. Przed samym piciem dodaję szczyptę proszku do pieczenia (piana). Do tego niezbędne jest dobre towarzystwo. Przepisu nie podaję, bo składniki nie trzymają parametrów, więc trzeba na wyczucie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. O kurcze, no powiem Ci, że przepis na Twoją kawę brzmi na prawdę mega interesująco. Jednak podrążę trochę temat i poproszę o dokładniejszy przepis tak żebym wiedziała co i kiedy i jak, bo ja amatorka jestem, a przyznam, że Twój przepis mi zaimponował i chętnie bym spróbowała tego specjału 🙂

      Polubienie

  12. Przepisu nie podam, bo to zależy od jakości składników, ustów smakowych, naszego samopoczucia, a nawet pory dnia, itd., …
    Najważniejsze, aby kawy nie parzyć na wodzie tylko na kawie gorszej jakości, dobra jest „Inka”, ale ja stosuję zbożową. Ważne są też czasy parzenia, czyli zbożowa z goździkiem 5-7 min. gotowania, a naturalna od 3 do 10 min. parzenia (oryginalnie np. w Iranie parzą w piasku, ale ja parzę na parze, albo w drugim garnku z gotującą się wodą). Kawa oczywiście świeżo zmielona (ja mam potężny zapas zielonej kawy nie palonej) i wcześniej podgrzana.
    Pozostałe składniki to dodatki, można użyć wszystkie, ale trzeba pamiętać, że tak jak z cukrem i solą, ważne są proporcje.
    Nie dodałem jeszcze ważnych składników, czyli odrobiny pieprzu, kurkumy i imbiru. No i właśnie … jak pieprz to mniej cukru, więcej mleczka kokosowego, to mniej proszku do pieczenia, jak więcej masła to mniej imbiru, itd., …
    Sporo problemu jest z tym cukrem przerabianym na karmel, ale wprawna gospodyni sobie poradzi. Jeżeli dodamy więcej alkoholu to taka kawa trzyma się doskonale (np. w termosie) przez wiele dni.
    Należy uważać, bo ten specyfik ma silne działanie rozgrzewające, a więc kogoś zmęczonego, osłabionego może powalić.
    Życzę smacznego.

    Polubione przez 1 osoba

    1. UUU, przyznam szczerze, ze powala mnie ten Twój przepis na łopatki, faktycznie jest bardzo czasochłonny i jak dla mnie zbyt skomplikowany, bo ja wprawną gospodynią nie jestem 🙂 W kuchni stosuję proste, domowe sposoby, Czasem coś trochę eksperymentuję, ale staram się to robić delikatnie, żeby nie przedobrzyć. Bardzo Ci dziękuję za Twój ciekawy opis parzenia kawy. Nie wiem czy się odważę, w aż takim eksperymencie, ale kto wie co mnie najdzie w najbliższej przyszłości. Póki co za leniwa jestem i zdecydowanie posiłkuję się prostymi i szybkimi daniami 😉

      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s